Cynthia Kaszyńska

Cynthia Kaszyńska

– aktorka teatralna i dubbingowa oraz producent spektakli teatralnych. Od dziecka poszukująca nowych wyzwań, uzdolniona plastycznie; nie od razu wiedziała, że poświęci się sztuce aktorskiej. Jednak po ukończeniu (1991) warszawskiej PWST oddała się aktorstwu, sprawdzając się przede wszystkim w warszawskich teatrach m.in. Ateneum, Scena Prezentacje, Polonia, Na Woli, Studio. Użyczała swojego głosu do polskich wersji językowych filmów fabularnych i animowanych, przez kilka lat współpracowała z program TVP „Jedyneczka”.
Obdarzona ogromnym temperamentem i ekspresją w swoich pomysłach i działaniach. Jest wytrwała, cierpliwa i konsekwentna – po prostu wie czego chce, a chce ciągle czegoś więcej. Jej twórczy, niepokorny duch nie pozwala się zaszufladkować, więc ciągle poszukuje nowych wyzwań nie bacząc na to ile wyrzeczeń mogą ją one kosztować.
Pasja z jaką konsekwentnie dąży do celu zaowocowała Dwoma Połówkami Pomarańczy. Cynthia kładzie je Widzom na tacy by zasmakowali radości, a chwilami również refleksji.

Cynthia jako aktorka wciela się w rolę „świeżo upieczonej” wdowy po mężu, który jednak wcześniej przed śmiercią zdążył ją porzucić. Ale czy emocje, które nią targają, dadzą jej trzeźwo ocenić sytuacje, w której się znalazła?

 

 

 

BEATA SOBOŃ

rozmawia z CYNTHIĄ KASZYŃSKĄ

Cynthia Kaszyńska – aktorka teatralna, telewizyjna, dubbingowa, a także producent spektakli teatralnych.

Cynthia Kaszyńska przerywa milczenie: Jestem uzależniona od … adrenaliny.

 

Występowała Pani w wielu teatrach warszawskich. Aktualnie można Panią oglądać w spektaklach Teatru Scena Prezentacje. Jest więc Pani aktorką przede wszystkim teatralną…

Tak. Miałam to ogromne szczęście, że udało mi się grać w kilku teatrach o odmiennych charakterach i różnorodnym repertuarze. Pracowałam z różnymi reżyserami, z różnymi zespołami aktorskimi. Ten płodozmian dał mi możliwość podpatrywania i podziwiania wielu osobowości. W swojej pracy miałam też „przygodę” z telewizją, ale jednak teatr stawiam na pierwszym miejscu.

 

Dubbing, to kolejna Pani pasja… 

Sądzę, że każdy potrzebuje zmian by się rozwijać, iść do przodu. Potrzebowałam w pewnym momencie nowych inspiracji w moim życiu aktorskim i dlatego zajęłam się dubbingiem. Tam są potrzebne troszkę inne umiejętności niż w teatrze. Dubbing, to taka „eksperymentalna zabawa” swoim głosem (śmiech).

 

Co skłoniło Panią do stworzenia firmy producenckiej IMPULSIVE ART ?

Teatr, w którym byłam na etacie, to Teatr Ateneum. Po śmierci dyrektora Gustawa Holoubka, mojego Mistrza, odniosłam wrażenie, że wraz z Nim odeszła niepowtarzalna i specyficzna atmosfera, magia, którą roztaczał wokół siebie. Dlatego postanowiłam działać samodzielnie. Pragnęłam zając się czymś, w czym mogłabym się spełniać. Zrobiłam rachunek sumienia, przeanalizowałam wszystkie swoje wady i zalety, wszystkie za i przeciw, i rzuciłam wyzwanie sobie i światu (śmiech). Zazwyczaj aktorzy szukają odskoczni w pokrewnych zawodach artystycznych, to znaczy nie zakładają fabryki guzików (bo się na tym nie znają), ale zostają reżyserami, scenarzystami lub… producentami. Chcę być niezależna, lubię pracować z ludźmi. Uwielbiam moment, gdy gasną światła, a efekt pracy aż do dnia premiery jest niewiadomą. Dlatego też postanowiłam zostać producentką spektakli teatralnych. Wybieram sztukę, choć nie klasyfikuję jej według schematu: komedia – dramat, lecz po prostu jako dobry materiał, który zafascynuje artystów pracujących nad projektem (i, mam nadzieję, później widzów), i zaczynam realizować kolejne wyzwanie. To wszystko wyzwala we mnie adrenalinę, która w moim życiu jest niezbędna do pracy. W przypadku produkcji jest jeszcze większa niż w aktorstwie, bo tutaj jest więcej nieprzewidywalnych czynników. Mimo najlepszych „składników” i sprawdzonego „przepisu”, nigdy, jak to w życiu bywa, nie wiadomo jakie „ciasto” wyrośnie (śmiech). Marzę, by jako producent i aktorka tworzyć dla widzów spektakle pełne magii i tego ulotnego czaru, który jest najważniejszy w teatrze.

 

Nie bała się Pani ryzyka ? 

„Kontrolowane” ryzyko to nieodłączna część procesu zakładania i rozwoju firmy. IMPULSIVE ART działa już od ponad dwóch lat i sądzę, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Czasami, gdy myślę o samofinansowaniu projektów spędza mi to sen z powiek, ale na szczęście jestem też aktorką i posiadam tę umiejętność „wyłączania się” gdy jestem na scenie, i odwrotnie – gdy myślę o ekonomii, nie myślę o roli. Taki „płodozmian myślowy” daje poczucie pozornego odprężenia (śmiech). Nie zawsze jest to łatwe, ale, jak już mówiłam, bez tej pozytywnej adrenaliny życie byłoby nudne.

 

Jest Pani producentem kilku przedstawień – dla widzów dorosłych oraz dla dzieci. Ostatnią Pani produkcją są „Dwie połówki pomarańczy”…

Zanim założyłam własną firmę byłam współproducentem kilku spektakli i nie ja jedna ponosiłam odpowiedzialność za całość projektów. Teraz jest inaczej. Firma IMPULSIVE ART zrealizowała samodzielnie już dwa przedstawienia: „Kopciuszka” Jana Brzechwy dla dzieci, który jest grany na stałe w Teatrze Polonia w Warszawie oraz „Dwie połówki pomarańczy” Igi Kownackiej dla widzów dorosłych (gramy na stałe w Teatrze Capitol w Warszawie oraz w całej Polsce). Obydwa przedstawienia wyreżyserowała Maria Ciunelis. Udało się nam zebrać świetny zespół nie tylko artystyczny, realizacyjny, ale i techniczny. Wszyscy rozumiemy się bez słów, to wspaniała współpraca.

 

W „Dwóch połówkach pomarańczy” możemy Panią oglądać w roli Karoliny… 

Karolina… Karolina to kobieta po przejściach, żona, która bardzo kochała, kocha swojego męża. W tym przedstawieniu próbuję pokazać jakie emocje mogą targać kobietą, gdy zostanie sama, gdy zabraknie jej tej „drugiej połówki”. Oczywiście wszystko z przymrużeniem oka. Z bardzo zaangażowanej we wdowieństwo wdowy, też można się pośmiać.

 

Czy przedstawienie „Dwie połówki pomarańczy” jest tylko dla widzów dorosłych?

Tak, jest to w zasadzie komedia tylko dla osób pełnoletnich (śmiech). Dla młodych, średnich i nieco starszych pań i panów. Grając, obserwujemy, że publiczność bardzo „uczestniczy” w przedstawieniu – słyszymy spontaniczne dopowiedzi widzów w trakcie spektaklu. To znaczy, że fabuła i postacie ”wciągają” do swojego kręgu, że publiczność przeżywa wszystko razem z aktorami, że jesteśmy „jednością”. Jest to coś, do czego dąży każdy artysta. Nie zawsze udaje się to osiągnąć, ale my akurat w tym wypadku odnieśliśmy sukces. Teatralna magia tego spektaklu tak wciąga publiczność, że widz jest jednym z nas, jednym z gości w tym hotelowym pokoju. W „Dwóch połówkach pomarańczy” możemy obserwować jak trzy pokolenia próbują się odnaleźć w różnych sytuacjach damsko-męskich. A zwycięża i tak prawdziwa miłość.

 

Dziękuję za rozmowę.  

 

NAJBLIŻSZY SPEKTAKL WYJAZDOWY

30 września zapraszamy do Klubu Uczelnianego WSOSP w Dęblinie na PREMIERĘ wyjazdową ANETY ZAJĄC!!!
Bilety już w sprzedaży pod adresem
https://www.kupbilecik.pl/impreza-18992-dwie.polowki.pomaranczy.deblin.html
plakat-spektakl

wdrożenie serwisu i wizerunek w internecie www.brandposition.pl