Ewa Złotowska

Ewa Złotowska

 

Ewa Złotowska – urodzona w górach od dziecka obcowała z muzyką, tańcem i śpiewem. Wszechstronnie uzdolniona szybko zdobyła szlify piosenkarskie i aktorskie, a w 1980 r. w Instytucie Teatralnym w Sankt Petersburgu nawet reżyserskie. Po wieloletnim okresie kariery i sprawdzania się na scenach estradowych w Polsce i za granicą oddała się innej swojej pasji – dubbingowi. Zrealizowała polskie wersje językowe wielu filmów fabularnych, animowanych i seriali, użyczyła swojego głosu dziesiątkom ulubionych postaci, z których najbardziej niezapomniane to Pszczółka Maja i Pippi Langstrumpf. Grała również w filmach i serialach telewizyjnych m.in. „Siostry”, „Na Wspólnej”, „Plebania”, „Na dobre i na złe”, „Miodowe lata”. Ostatnio wielką popularność przyniosła Ewie rola Krychy w Klimakterium… i już oraz Angeli w Klimakterium 2, czyli Menopauzy Szał.
Kolejną i być może największą pasją Ewy jest jej ogród i żyjące w jej bliższym i dalszym otoczeniu zwierzęta, co z niezwykłą szczerością opisała w urzekającej wrażliwością i humorem książce Największe Miłości Świata, ujawniając jeszcze jeden swój talent – pisarski.

W spektaklu Dwie Połówki Pomarańczy stworzyła niesamowitą kreację kochającej życie, niezwykle otwartej na innych Melanii, która z ogromnym wdziękiem i humorem potrafi zripostować każdą nawet najbardziej kłopotliwą sytuację.

.

.

.

BEATA SOBOŃ

rozmawia z EWĄ ZŁOTOWSKĄ

Ewa Złotowska – aktorka i reżyserka dubbingowa,

związana  też  z estradą i telewizją, autorka książki „Największe miłości świata”.

Ewa Złotowska przerywa milczenie: „Kocham żywą publiczność ” !

 

Jest Pani doświadczoną aktorką, przede wszystkim dubbingową. Grała Pani głównie role estradowe oraz w serialach telewizyjnych. Jak czuje się Pani w teatrze ?

W teatrze czuję się najlepiej, ponieważ na deskach scenicznych mam największe możliwości stworzenia postaci ze wszystkimi jej odcieniami – od brzydkiej, starej i ponurej szarości do jaskrawego żywiołu. Od najmłodszych lat teatr zawsze był moją największą miłością. Niestety, z „realizacją” tej miłości były kłopoty. Mam metr pięćdziesiąt wzrostu, a kiedyś nie dopuszczano do szkoły aktorskiej ludzi nietypowych. Odnalazłam się poprzez pracę w radiu, telewizji i w dubbingu. W rezultacie zdałam egzamin eksternistyczny i zostałam aktorką. Zaczęłam współpracę z teatrem STS – i pootwierały się przede mną różne okna i drzwi.

 

Czy nie obawiała się Pani wystąpić w sztuce debiutującej młodej autorki, to znaczy w „Dwóch połówkach pomarańczy”?

Nie. „Dwie połówki pomarańczy” to sztuka dająca możliwość doświadczonej aktorce na „przetworzenie” swojej roli. „Przerobiłam” nieco postać, która istniała w tekście. Wymyśliłam sobie taką, a nie inną Melanie. Trochę coś uzupełniłam, wycięłam, wyciągnęłam, po prostu sfastrygowałam, a potem zszyłam (śmiech).

 

Co zadecydowało, że przyjęła Pani rolę we współczesnej, polskiej komedii ?

Przyszedł czas na zmiany. Od kilku lat grałam w „Klimakterium”. Przedstawień było bardzo dużo, wszyscy wykonawcy byli już zmęczeni. Szukałam czegoś nowego, odskoczni – nowego zespołu, nowego pomysłu. I tak się złożyło, że dostałam propozycję grania w „Dwóch połówkach pomarańczy”. Przedstawienie to jest bardzo „energetyczne”, a ja lubię kiedy zmusza się aktora do „wyładowania energii” na scenie. Wtedy powstają ciekawe pomysły i podnosi się temperatura widowiska. I w tym przypadku udało nam się osiągnąć ten efekt. Stworzyliśmy na tyle fajną farsę, że czasami pytano mnie czy jest to angielska farsa – a to przecież można uznać za ogromny komplement.

 

Czy doświadczenie estradowe pomaga  czy przeszkadza w pracy nad rolą komediową  ? Czy trzeba w tym przypadku użyć innych środków wyrazu ?

Uważam, że najtrudniejszą formą wyrazu dla aktora jest estrada. Tu człowiek jest samotny, bez jakiegokolwiek wsparcia. W teatrze są dekoracje, rekwizyty, partnerzy, którzy mogą czasem pomóc. Estrada uczy samodzielności na scenie, daje szanse rozwijania wielu umiejętności związanych z rzemiosłem, pozwala na opanowanie pewnej niezależności. Dlatego sądzę, że moje doświadczenia estradowe bardzo pomagają w pracy na scenie teatralnej, w tym przypadku też tak jest. W „Dwóch połówkach pomarańczy” znowu wyciągam z „wora” to wszystko, co uzbierało się przez całe życie.

 

Jak współpracuje się Pani z młodymi aktorkami : Julią Kamińską i Aleksandrą Szwed ?

Nie mam żadnych problemów. Sama też byłam kiedyś młodą aktorką i pamiętam jak to jest. W związku z tym staram się pomóc na ile mogę, ale nie wtrącam się do nie swoich spraw. Od tego jest reżyser. Dziewczyny są cudowne, a ja nie spoglądam na nie „z góry”. Poza tym wszyscy aktorzy są wspaniali, a cała ekipa techniczna „staje na głowie” i pomaga nam w osiągnięciu sukcesu.


Kim jest Melania, osoba posiadająca najwięcej wigoru ze wszystkich bohaterów „Dwóch połówek pomarańczy” ?

Melania to zwariowana babka, „sczepiająca” wesele z pogrzebem. Typ  kobiety, która po kilku kieliszkach alkoholu kocha cały świat, jest zadowolona z życia i chce tą radością podzielić się ze wszystkimi dookoła. W postać Melanii starałam się włożyć samą serdeczność i bezinteresowność a także maksimum temperamentu i wigoru. Mam nadzieję, że się udało.

 

Kogo zaprosiłaby Pani na „Dwie połówki pomarańczy” ?

Sądzę, że każdego widza, ponieważ każdy może znaleźć się w takiej sytuacji, jaka pojawia się w tej sztuce. Nad pewnymi problemami możemy się zastanowić, z innych możemy się pośmiać. W sumie „Dwie połówki pomarańczy”, to genialna zabawa, my się bawimy, widzowie się bawią. A zresztą, umówmy się – kiedy się widzi czyjeś wady, to zawsze jest śmiesznie. Popatrzmy na swoje !

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

 

NAJBLIŻSZY SPEKTAKL WYJAZDOWY

9 listopada, godz. 19:00 - Bytomskie Centrum Kultury, Bytom
10 listopada, godz. 18:00 - Miejski Dom Kultury, Myszków
11 listopada, godz. 17:00 - Miejskie Centrum Kultury, Żywiec
12 listopada, godz. 19:00 - Miejski Dom Kultury, Łaziska Górne
Bilety już w sprzedaży na
www.KUPBILECIK.PL
plakat-spektakl

wdrożenie serwisu i wizerunek w internecie www.brandposition.pl