Jarosław Boberek

Jarosław Boberek

Boberek Jarosław

– aktor filmowy, teatralny oraz aktor i reżyser dubbingowy.

Ukończył szkołę teatralną we Wrocławiu i zaraz potem rozpoczął swoja przygodę z teatrem, filmem i serialami, z których największą popularność przyniosła mu rola posterunkowego w „Rodzinie zastępczej”.
Jednak najbardziej rozpoznawalny jest jego niesamowity męski głos o przyjemnej, charakterystycznej barwie. Obdarzony niesamowitymi możliwościami głosowymi, a po dziadku dodatkowo zdolnościami onomatopeicznymi stał się jednym z najbardziej wziętych polskich aktorów dubbingowych – nie sposób zliczyć postaci którym użyczył głosu! Tymi najbardziej znanymi i popisowymi są bez wątpienia Kaczor Donald oraz król Julian z Madagaskaru.
Na inną pasję niż praca, grafik aktora raczej nie pozwala, ale kiedy już uda mu się wyrwać, lubi ruch, aktywność i czynne spędzanie czasu najchętniej w kontakcie z naturą, choćby żeglarstwo.
Inspirują go nowe wyzwania, lubi kiedy coś się dzieje i pewnie dlatego zgodził się wystąpić w zupełnie innej roli niż to czynił dotychczas.

 

W spektaklu Dwie Połówki Pomarańczy Jarek ucieka się do iście karkołomnego pomysłu i wciela się w… nieco inną niż męska skórę 🙂 Niestety cały misternie przygotowany plan z każdą chwilą coraz bardziej wymyka mu się spod kontroli…

 

 

 

 

BEATA SOBOŃ

rozmawia z JAROSŁAWEM BOBERKIEM

 

Jarosław Boberek – aktor filmowy, telewizyjny, teatralny,

przede wszystkim jednak niekwestionowany mistrz polskiego dubbingu.

Jarosław Boberek przerywa milczenie i

ujawnia swoje nieznane dotąd oblicze w

przedstawieniu „Dwie połówki pomarańczy”.

 

Nie będziemy  rozmawiać o dubbingu…

…bardzo dziękuję, że nie będziemy rozmawiać o dubbingu ! (śmiech)

 

… choć użyczył Pan głosu prawie 400 postaciom (liczyłam), ponieważ dzisiaj rozstrzygniemy sprawę teatru w Pana działalności artystycznej. Dlaczego gra Pan w teatrze, mając tak wiele innych propozycji zawodowych – mam oczywiście na myśli dubbing, ale też film, seriale telewizyjne, radio i audiobooki ?

Ponieważ jestem aktorem ! Bardzo kocham teatr, choć ma Pani rację, zauważając, że teatr nie jest najważniejszy w moim życiu zawodowym. Nie jest dla mnie świątynią. Oczywiście uczy mnie warsztatu, daje różnego rodzaju doświadczenia i doznania. Wszyscy wiemy, że w teatrze dochodzi do bezpośredniego kontaktu z widzem. Nie ma takich relacji w radiu, w dubbingu, w filmie. Teatr, to po prostu bardzo wyjątkowe miejsce !

 

W „Dwóch połówkach pomarańczy” wciela się Pan w postać Joanny. Jak gra się kobietę ? Jak to jest w tym przypadku, gdy trzeba wejść jednocześnie w dwie role: tę właściwą, sceniczną  i w rolę kobiety ?

„Być kobietą, być kobietą….” jak w starej piosence (śmiech) . Wstrząsająco jest być kobietą ! No, i ja jestem wstrząsającą  kobietą. Tak sobie myślę siedząc przed lustrem w garderobie, że ilekroć  poddaję się charakteryzacji, poddaję się zmianie płci. Mężczyźni mają inne nawyki, nie potrzebują tylu „gadżetów”. Jestem wystarczająco wstrząśnięty, kiedy maluję paznokcie, zakładam pończochy samonośne, obcasik (śmiech). Muszę się upiększyć , zrobić minkę, odpowiednie oko… Ale oczywiście z aktorskiego punktu widzenia jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Odnoszę wrażenie, że postać Joanny rozwija się. Bo tak jak każda rola podlega ewolucji na przestrzeni czasu i ja rozwijam się, coraz lepiej poruszam się na obcasach, wykonuję bardziej miękkie gesty…Ale proszę się nie bać takiej metamorfozy. Po przedstawieniu, bardzo szybko, z dużą przyjemnością i ulgą wracam do siebie. Reasumując: Nie łatwo być kobietą !

 

Jak czuje się Pan w  tym sfeminizowanym przedstawieniu. Jak grać kobietę z samymi kobietami na scenie, by nie przekroczyć granicy dobrego smaku , a rola nie była przerysowana?

Bardzo dobrze się czuję, ponieważ bardzo lubię towarzystwo kobiet. Sądzę, że zawód aktora polega na tym, że  bez względu na rolę, nie można przekraczać granicy dobrego smaku. Można zbliżyć się do granicy kiczu, ale też tylko do pewnego momentu, żeby nie przeszarżować. Trzeba polegać na swojej intuicji. To, co pokazuję na scenie, to moje wyobrażenie o świecie kobiet. Podpatruję specyficzny kobiecy „język-kod”. Nie chciałem nikogo parodiować , a jeżeli tak wyszło, jest to „efekt dodany”. Mój bohater, Adam wymyślił sobie takie karkołomne zadanie, a ja po prostu staram się mu pomóc i uwiarygodnić przebranie. Nie „puszczam oka”, że teraz pośmiejemy się z kobiet, nie. Chcę pokazać mężczyznę, którego przerosła sytuacja.

 

Mięliśmy nie mówić o dubbingu – ale jednak nie da się. W „Dwóch połówkach pomarańczy” mówi Pan trzema głosami : mężczyzny X, Adama i właśnie Joanny. Doświadczenie dubbingowe przydaje się w takiej sytuacji czy jest to bez znaczenia?

Dubbing to sztuka podkładania głosu pod konkretną, stworzoną już postać. W tym przypadku, w roli teatralnej, możemy mówić tylko o potrzebie pewnej elastyczności i umiejętności generowania różnych głosów. Tu zdolność dubbingowania nie jest potrzebna. Adam chce być wiarygodny, więc staram się, jak tylko mogę, by podołać jego wyzwaniu. Mam świadomość swoich ograniczeń, choć  jednocześnie to przecież ograniczenia i nieporadność Adama, a nie aktora. Po prostu gram taką kobietę, jaką może być zwykły, przeciętny facet.

 

„Dwie połówki pomarańczy”, to komedia, którą poleciłby Pan…

…ludziom, którzy chcą chwilę odpocząć, przewietrzyć sobie głowę od codziennych obowiązków, codziennych zajęć. Jest to przedstawienie lekkie i przyjemne. Mam wrażenie, że bardzo śmieszne, sądząc po reakcjach publiczności. Jeżeli ktoś chce się uśmiechnąć, nawet roześmiać – to serdecznie zapraszam na ten spektakl.

 

Dziękuję  za rozmowę.

 

NAJBLIŻSZY SPEKTAKL WYJAZDOWY

30 września zapraszamy do Klubu Uczelnianego WSOSP w Dęblinie na PREMIERĘ wyjazdową ANETY ZAJĄC!!!
Bilety już w sprzedaży pod adresem
https://www.kupbilecik.pl/impreza-18992-dwie.polowki.pomaranczy.deblin.html
plakat-spektakl

wdrożenie serwisu i wizerunek w internecie www.brandposition.pl